poniedziałek, 11 maja 2009

Odmiana kościelna

Kolega kiedyś powiedział, że jestem tak czepialski, że jak ksiądz będzie odprawiał moją mszę pogrzebową, to jeszcze z trumny go poprawię. Myślę, że jest to możliwe, zwłaszcza, gdyby to był ten ksiądz, który odprawiał mszę, na której byliśmy w niedzielę.
Jeśli powiedziałby, że ta msza jest za zmarłego Piotra Kasprzyk, mógłbym np. uderzyć w dzwon z nerwów.
Chociaż, nie jest wykluczone, że będziemy wtedy żyli w czasach, w których ludzie będą uczyli się "Pana Tadeusza" Adama Mickiewicz, śpiewali mazurka Dąbrowski i mieszkali na ulicy Juliana Tuwim (a może Donalda Tusk?).

1 komentarz:

Joanna pisze...

Zabawniejsi są księża z wadą wymowy. :P
Na jakimś wyjeździe, trafiłam na takiego, który każde zdanie kazania zaczynał od zawołania: "Sześcianie, sześcianie!". Dopiero po dłuższym namyśle zrozumiałam, że chodziło mu o chrześcijan.